niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział II

-Niby co mam Ci opowiadać? - to takie typowe "przesłuchanie" nie miało sensu
-Wszystko pokolei najlepiej
Opowiedziałam jej wszystko tak jak o to prosiła ze szczegółami - Wow
-Nie rozumiem twojego podniecenia 
-Aaa napiszesz do niego tak jak ci mówił?
-No dobra
-No to pisz- z dziwna miną wykonałam jej polecenie i napisałam Harremu mój adres a on odpowiedział mi zwykłą buźką. Na serio on chce mnie tak poderwać? chyba śni
*wieczór*
Siedzialam na kanapie analizując zdarzenia zwiazane ze Styles'em . Jest przystojny, wysportowany, umięśniony, można rzec idealny ale jednak cos mi w nim nie pasowalo jakby skrywał coś jakąś tajemnice..
Usłyszałam pukanie do drzwi , spojrzałam przez judasza i zauwazylam dobrze mi znane loki. Otworzylam drzwi  
-Hej- ukazal gorny rzad swoich bialych zebow
-Hej Harry co ty tu robisz tak późno?
-będziemy rozmawiac w przejsciu czy mnie wpuścisz do środka?
- no okey, wejdź - odsunelam sie i ruchem reki zaprosialam go do srodka, po tym zamykajac drzwi.
- no to po co przyszłeś?- teraz w swietle moglam zobaczyc jak byl ubrany czarne rurki, koszula w tym samym kolorze i kurtka
-chcialem cie gdzies wyciagnac
-o tej godzinie?
-baybe, jest dopiero 19:48 mamy duuużo czasu
-Mhm
-Nie daj sie prosic słońce ubierz się i chodz, pójdziemy na kawke niedaleko jest niezla kawiarnia.
-Niech ci będzie 
-Leć sie przebrać tylko szybko, nie lubie czekać
-Tak tak, tylko ja sie musze pomalowac ubrac itp, a to troche zajmie
-Ugh to poczekam- mowiac to wzią telefon do ręki- jakie masz hasło do WI-FI ?
-Daj -wzielam jego telefon i wstukałam haslo po czym mu go oddalam 
Pobieglam po schodach na gore i wybralam niebieskie rurki koszulke w bialym kolorze, biale converse za kostke i bransoletke bialo-czarna 
Poszlam do lazienki pomalowalam rzesy i zrobiłam czarna kreske nad nimi, włosy uczesalam i pozostawiłam je rozpuszczone. Te czynnosci zajęły mi ok. 30 min. Zeszlam na dół
-Jestem gotowa- harry obejrzał mnie od góry do dołu
-Brałbym - ugryzłam dolną warge, podobalo mi sie w jaki sposob do mnie mowil, było to wręcz pociągające
-Chciałbyś
-Noo -jego mina byla bezbłędna
-Harry
-No co?
- nawet sie nie znamy a zachowujemy sie jak dobrzy przyjaciele. Twoja nagla zmiana nastroju z bad boy'a na milego chlopaka jest troche dziwna
-Oj nie przesadzaj, czy znowu chcesz zebym byl bad boy'em
-Nie
-No właśnie
-Podobasz mi sie taki jaki jestes teraz- przygryzłam dolną warge
-I co jeszcze?
-chcialbys wiedziec?
-Tak
-To zagrajmy w 20 pytan
-Nie zmieszcze sie w 20 
-Ok, zagrajmy w duuzo pytan
-co ci sie we mnie podoba- "jest przystojny, wysportowany, umiesniony mozna rzec idealny"
-Mi w tobie? Nic..- sklamalam
-Klamiesz
-Nie 
-Widze po twojej minie
-Nie. Dobra grany dalej hm, podobam ci sie?
-nie
-Klamiesz!
-nie-e
-Tak
-No okey ja powiem prawde jesli ty ją powiesz- o cholera to sie wkopalam teraz to moze byc tylko gorzej
-Dobra
-Podobasz mi sie
-Jak bardzo? 
-Tak ze moglabts zostac moją dziewczyną -zapewne od ruchania takie zarty nie ze mnią panie styles
- a mi sie podoba w tobie prowie wszystko, tylko te twoje ego, ugh..
-Auc zranilas moje ego.. to boli!  Tu bezduszna kobieto!- oboje z Harrym zasmialismy sie
I tak spędziliśmy caly wieczór 
Znowu myslalam o nim, pierdolony style'sie wyjdz z mojej glowy. A moze on jednak nie jest taki zly moze jest w nim choc troche dobra
Moje przemyslenia przerwal dzwiek przychodzącego sms-u
"Będe jutro po południu u ciebie . Masz byc gotowa na impreze, ubierz sie ladnie i seksownie 
                       twój  Harry xx"
Impreza? We wtorek? Dziwne ale pojde, w sumie nie mam nic innego lepszego do roboty. A uczelnia? walic to glupi sumieniu . W koncu poszlam spac ciagle myslac o nim
Ranek 12: 50 jeszcze nigdy nie obudzilam sie tak pozno ale oj tam, styles bedzie gdzies tako 15:00 wiec mam duzo czasu zeby poszalec na zakupach, niestety sama
*w galeri*
Poszlam do pierwszego sklepu jak zawsze wybralam sukienke mini oczywiscie białą nie chcce wyglądać do konca jak zdzira, wybralam jeszcze buty na obcasie w tym samm kolorze. Wyszlam z galeri oczywiscie napotykajac kogos, byl nim dobrze nam znany styles 
- witaj Su
-musze  leciec czesc
-Czakaj czekaj-  zlapal mnie za nadgarstek i przyciagna do siebie do siebie-bede u ciebie za 20 minut masz byc gotowa- pocalowal mnie w polik i odszedl. Odwrocilam sie i w pospiechu wsiadlam do swojego BMW  i ruszylam w strone domu
W domu wykonalam rozne czynnosci 
Jak: skonsumowanie kanapek,  ubranie sie we wczesniej kupione rzeczy i zrobienie make-upp'u oczywiscie  musial byc mocny. po wykonaniu ostatniej czynnosci ubralam szpilki i uslyszalam dzwiek dzwonka. Otworzylam drzwi, A tam ktos kogo wogle sie tu nie spodziewalam
-John?
- czesc skarbie
-jakie skarbie zdradziles mnie i to bylo jakies 2 lata temu, przez dwa lata sie domnie nie odzywales a teraz?! Mysli ze co? wybacze ci? Wolne zarty!
-ej Su co tu sie dzieje 
-A ten to kto?
- jestem chlopakiem Su- odpowiedzial Harry po czym podszedl do mnie i mnie pocalowal odwzajemnilam pieszczote , styles przez chwile mojej nieuwagi wtargną językiem do moich ust i toczyl zacieta walke z moim jezykiem, po minucie oderwalismy sie od siebie. Spojrzalam na John'a 
-Susan! powiedz ze to tylko zarty przecierz bylas ze mna mowilas ze mnie kochasz
-Zdradziles mnie John, ulorzylam sobie zycie z Harrym -Usmiechnelam sie szyderczo- a teraz spierdalaj 
-Jeszcze tego pozalujesz wrocisz do mnie na kolanach ty i ten twoj Harry!
-pa pa!-wypowiedzialam do niego ostatnie slowa z drwina-Harry? - zwrocilam sie do loczka
- Slucham slonce
-Czy ty to ze moj chlopak, ze ten pocalunek co to mialo znaczyc?
- mialo byc w innych okolicznosciach , ale. Susan chociarz znamy sie krotko i poznalas mnie z innej strony chcialbym zebys byla ze mną, to jak Su.. zgadzasz sie? - to bylo nawet jak na niego slodkie
-Tak -w tedy Harry zlapal mnie w biodrach i przyblizyl mnie do siebie i namiętnie pocałował
-Moze odpuscimy sobie tą impreze i uczcimy to razem we dwoje?
- a jak chcesz to uczcic- przygryzlam dolna warge
-Chcesz sie przekonac?- hazz poruszal zabawnie brwiami
-Moze po imrezie napierw poszalejemy a potem sami we dwoje uczcimy nasz związek
-okey brzmi ciekawie
-Ile będzięmy jechac?
-Ok. 1godz
-Ze co slucham? -Godzina to za dlugo ja z nim w jednym samochodzie przez godzine moze sie zle skonczyc-nie uwazasz  ze to troche za dluga droga na jedna impreze?
-Ja chcialem zostac, ty sie uparlas
-no dobra jakos wytrzymam
-Swietnie-pocalowal mnie jeszcze raz i wsuedlismy do jego czarnego lamborgini
Przez pierwsze minuty jechalismy w ciszy, a niedlugo potem poczulam jego dlon na moim udzie
-Hazz zabierz reke
-Czemu?
-podniecasz mnie
- No to nie zabiore reki
-Harry no bo wyskocze z samochodu- w tedy uslyszalam dzwiek zamykajacych sie drzwi
-Chcialabys
Dalsza droge pokonalismy w ciszy cieszac sie soba
-kochanie jestesmy- stanelismy przed wielką willą
-Wow 
-Musze miec duzy dom co nie
-to twoj?
-tak i tu będzie impreza 
-Okey
-A wspominalem ze wyglądasz dzis wyjątkowo seksownie?- po wypowiedzeniu tych slow   zarumienilam sie- i slodko sie rumienisz 
-Dziękuje
-No dobra choc juz- po przekroczeniu progu domu mozna bylo wyczuc mocny zapac alkocholu perfum, ludzie po kontach  wciągali narkotyki, na parkiecie inni ocierali swoimi cialami o osobe z ktora "tanczyli"
-No dobra slonce idziemy tanczyc -pociagna mnie za reke w strone parkietu i sie zaczelo. Ocieralam swoja pupa o jego krocze przez cala piosenke w koncu przestalam-tancz baybe tancz nikt nie widzi  spokojnie
*HARRY'S POV*
-Harry! -Uslyszalem swoje imie wypowiedzone przez Louisa
-Lou, czesc stary 
-No czesc czesc. A kto to?- wskazal na Su
-To jest Susan Nelson
-Kujonke wyrwales Hazz nie poznaje cie
-Yhym, nie jeatem kujonka po prostu dobrze sie ucze 
-yhym tak tak
*pare godzin potem SUSAN POV*
-Harry wracajmy juz nogi mnie bolą-wybelkotalam bylam juz niezle wstawiona
-Co bede z tego mial?
-mrrr.. kocie jak przyjedziemy to sie przekonasz

---------------------------------------------------
Hey to jest juz II rozdzial  w kolejnym rozdziale takrze nutka niegrzecznosci ^^ 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ